W NAJDAWNIEJSZYCH WSPOMNIENIACH

Ale zabawka wyrasta i przestaje być zabawna. Zaczyna męczyć, nudzić, przysparza zmartwień, woiąż o coś pyta! i trzeba się przed tymi pytaniami bronić, opędzać, uwalniać się od tego nużącego ciężaru, jak tylko można. Wreszcie za­miast zabawki i łatwej pociechy ma się ponurego i zbuntowa­nego wyrostka, który ucieka z domu i z którym zupełnie już me wiadomo jak rozmawiać.Rozmowy z dzieckiem to ogromny problem wychowawczy, ale trzeba dostatecznie wcześnie zdać sobie sprawę z jego wagi i dostatecznie wcześnie zaczynać.W swych najdawniejszych wspomnieniach widzę mego ojca, jak rozmawia z paroletnią córką. Gdy przychodził zmęczonj po pracy i kładł się na krótki odpoczynek z gazetą, nie po­zwalałam mu oczywiście tracić czasu na czytanie. Bez cere­monii wdrapywałam się na kanapę i na niego. Jak przystało ma myśliciela w tym wtóku, zadawałam natarczywe i bardzo zasadnicze pytania: ,,Co to jest węgiel? Skąd się bierze?A dlaczego jest czarny? A chleb — jak się robi? A mydło? Co to? Skąd? Po co?” itd. — tematyka, jak wiadomo, bardzo obszerna. Pytania takie zadaje każde dziecko. Ale nie każde dostaje takie odpowiedzi, jakie ja wówczas otrzymywałam, bardzo na serio, rzeczowe, obszerne, niemal naukowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *