JA- TY

Ostatnio wiele pisze się i mówi o miłości do człowieka, stosunku „ja — ty”. Niektórzy filozofowie podkreślają, że istota miłości sprowadza się do radosnej akceptacji, którą można wyrazić w sławach: „Jak dobrze, że jesteś, że egzy­stujesz!”Oczywiście — taka akceptacja jest dla każdego niezwykle ważna. Małe dzieci i ludzie starzy chorują i giną, gdy jej nie mają — starsze dzieci bez niej wykolejają się ludzie dorośli walczą o nią w różny sposób. Ale czy taka akceptacja to wszystko?Czym właściwie jest chrześcijańska miłość bliźniego, która stoi na czele wszystkich przykazań? Muszę przyznać, że do niedawna nie bardzo rozumiałam, dlaczego — jak to pisze jeden z apostołów — kochać Boga, którego się nie widzi, ma być o wiele trudniej niż kochać bliźniego, którego się widzi. Ale trzeba tu spytać o dwie sprawy: jaką się ma wizję Boga ; i o jaką miłość tu chodzi?Kochać i akceptować najwyższą’ doskonałość, miłość, na­dzieję i pociechę — to przecież proste i łatwe, nawet oczy­wiste. Wielu spośród tych wierzących, którzy wypełniają kościoły, zapewne kocha Boga w taki sposób, dlatego naj­więcej w kościołach kobiet, głównie starych, tych najbardziej nieszczęśliwych i najbardziej złaknionych miłości, akceptacji, nadziei i pociechy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *